Bezpłatne ogłoszenia w internecie – ISP Ogłoszenia

Autor: admin dnia 14 września 2010

Wstawiaj ogłoszenia i zarabiaj na nich!!!

Dodaj swoje ogłoszenie do serwisu ISP – Ogłoszenia bez zbędnych formalności i zupełnie za darmo.  Dodawaj zdjęcia, animacje, filmy z YouTube, aby twoje ogłoszenie nabrało atrakcyjności i przyciągnęło większą liczbę osób.

Uwaga:  Zarabiaj na ogłoszeniach. Wstawiaj banery reklamowe, reklamy Google i zarabiaj na nich (nawet 3 000 zł miesięcznie).

14wrz

Budowa domu

Autor: admin dnia 3 maja 2010

Domy jednorodzinne

Rok pracowałam w gazecie „dom projekt” i oświadczam zgodnie z prawdą, że nie był to dla mnie dobry okres czasu. Redakcja niekoniecznie mi sprzyjała. Całe to grono, które z pewnością sądziło, że już tak długo pracuję w tej redakcji, że może mną wysługiwać się w jaki sposób się podoba. Niestety takie były fakty tej redakcji. Kierownictwo też niekoniecznie darzyło mnie zaufaniem. Dostawałam same łatwe zadania i w żaden sposób nie mogłam się tam wykazać, czy też pokazać wszystkim innym, że umiem znacznie więcej niż im się wydaje. Brali mnie najzwyczajniej za zwykłą, młodą dziewczynę tuż po studiach. Nigdy w gazecie „dom projekt” nie udało mi się stworzyć tematu do działu o wnętrzach.Aby napisać tam artykuł należało się bardzo dobrze wykazać. A bardzo dobrze pokazać oznaczało parzenie kawy i sprzątanie po innych przez dwa lata. Może i jest tokomiczne, ale nie do końca. Ja otrzymywałam prawie tylko newsy do opracowania, które w żaden sposób nie decydują o tym, czy umiesz pisać czy nie, czy jesteś świetnym dziennikarzem. Nie stanowiły naprawdę o niczym. Aż do czasu, kiedy przedłożyłam w tej redakcji rezygnację pracy. Pamiętam twarze wszystkich pracowników, którzy usłyszawszy się o tym próbowali mnie namówić, że praca wręcz nie jest taka zła na jaką wygląda z pryzmatu pierwszego roku. Rozumiałam o co chodzi, nie dałam się zbałamucić. Rozchodziło o to, że kiedy ja się zwolnię któreś z pozostałychprzez jakiś okres czasu do momentu nie znajdzie się następca za moją osobę, będzie musiał kontynuować rubrykę z newsami, robić kawę i przejąć wszelkie jak najmniej dziennikarskie obowiązki, które ja pełniłam w reakcji „dom projekt” od około roku. Ale teraz mówię im do widzenia i nie zamierzam tam wracać.

3maj

Budowa domu

Autor: admin dnia 3 maja 2010

Domy jednorodzinne

Rok pracowałam w gazecie „dom projekt” i oświadczam zgodnie z prawdą, że nie był to dla mnie dobry okres czasu. Redakcja niekoniecznie mi sprzyjała. Całe to grono, które z pewnością sądziło, że już tak długo pracuję w tej redakcji, że może mną wysługiwać się w jaki sposób się podoba. Niestety takie były fakty tej redakcji. Kierownictwo też niekoniecznie darzyło mnie zaufaniem. Dostawałam same łatwe zadania i w żaden sposób nie mogłam się tam wykazać, czy też pokazać wszystkim innym, że umiem znacznie więcej niż im się wydaje. Brali mnie najzwyczajniej za zwykłą, młodą dziewczynę tuż po studiach. Nigdy w gazecie „dom projekt” nie udało mi się stworzyć tematu do działu o wnętrzach.Aby napisać tam artykuł należało się bardzo dobrze wykazać. A bardzo dobrze pokazać oznaczało parzenie kawy i sprzątanie po innych przez dwa lata. Może i jest tokomiczne, ale nie do końca. Ja otrzymywałam prawie tylko newsy do opracowania, które w żaden sposób nie decydują o tym, czy umiesz pisać czy nie, czy jesteś świetnym dziennikarzem. Nie stanowiły naprawdę o niczym. Aż do czasu, kiedy przedłożyłam w tej redakcji rezygnację pracy. Pamiętam twarze wszystkich pracowników, którzy usłyszawszy się o tym próbowali mnie namówić, że praca wręcz nie jest taka zła na jaką wygląda z pryzmatu pierwszego roku. Rozumiałam o co chodzi, nie dałam się zbałamucić. Rozchodziło o to, że kiedy ja się zwolnię któreś z pozostałychprzez jakiś okres czasu do momentu nie znajdzie się następca za moją osobę, będzie musiał kontynuować rubrykę z newsami, robić kawę i przejąć wszelkie jak najmniej dziennikarskie obowiązki, które ja pełniłam w reakcji „dom projekt” od około roku. Ale teraz mówię im do widzenia i nie zamierzam tam wracać.

3maj

Domy jednorodzinne

Autor: admin dnia 3 maja 2010

Budowa domu

Zajęcie zawodowe jako projektant domów zaczęłam bardzo dawno temu. Od zawsze w sumie pociągały mnie takie sprawy. Nie było raczej takiego momentu gdy nie chciałabym czegoś zmieniać, tworzyć, rysować, ustawiać. Pamiętam też ze szczegółami konkurs, w którym uczestniczyłam i mogłam spełnić swoje plany. Rozchodziło się o projekty domów drewnianych. Należało przygotować go z niezwykłą dokładnością i sumiennością. Nie zastanawiałam się ani trochę, bo zdawałam sobie sprawę, że może to być zwieńczenie moich marzeń a wręcz ścieżka w kierunku ich wypełnienia. Nagrodą bowiem było stypendium dwuletnie do Włoch, gdzie pod okiem sławnych włoskich architektów uczyłabym się prawdziwej sztuki i architektury. I traf chciał, że zrobiłam te nieszczęsne projekty domów drewnianych i dostarczyłam je na konkurs. Przyznam szczerze, że mało kto we mnie wierzył. Rodzice zamiast mnie podtrzymywana duchu mówili mi, że porywam się z motyką na słońce a znajomi sugerowali, że jest to konkurs o randze światowej tak więc moje szanse są znikome. Aż tu niespodziewanie nastąpił termin wyników. Konkurs miał na celu wyłonić dwanaście najlepszych projektów domów. Na ceremonię wręczenia zaproszono mnie na piśmie, ale faktycznie nie było mowy w tym zaproszeniu, że jestem laureatem. Była tylko data, miejsce i prośba o przybycie, bo po rozdaniu można porozmawiać z wybitnymi architektami i obejrzeć specjalistyczną wystawę przyszykowaną na tę okazję. Stwierdziłam, że nic nie stracę jeśli tam się pojawię, ale sądziłam, że moje szanse są nikłe. Gdy ogłaszali wyniki miałam przyspieszone tętno. Wyczytali mnie jako siódmą i poczułam, że serce podeszło mi do gardła.

3maj

Budowa domów

Autor: admin dnia 3 maja 2010

Domy Moje pierwsze opracowania w firmie architektonicznej nie były proste. Otóż kiedy już je opracowywałam wciąż coś nie pasowało. A to kreska była nie odpowiednia, a to roślinka nie w tym obszarze co należało i tak w kółko. Zdawało mi się to znacznie bardziej proste, lecz gdy patrzyłam na to z boku. Ciężko było mi się przyzwyczaić, że wciąż ktoś mnie gani i próbuje instruować. Wszakże ja to wszystko znakomicie wiedziałam. Nie jestem pewna, może to ten stres, który towarzyszył mi każdego dnia, może lekkie poczucie znużenia, bo wiele projektów trzeba było robić po nocach – nie mam pojęcia, ale to jest oczywiste – nie spodziewałam się, że pierwsze kroki mogą być aż tak ciężkie… Któregoś dnia dostałam zamówienia na projekty budowlane. I od tego momentu byłam pewna, że będą one moim przeznaczeniem. Nic nie szło mi do tej pory tak łatwo jak owe projekty budowlane. Znałam dokładnie wszystkie detale o nich. Jakich narzędzi użyć, jak przybliżyć, jak wykonać idealną perspektywę, co ze sobą złączyć.Oczywiście nigdy nie ubawiłam się tak dobrze przy swojej pracy. Nareszcie odnalazłam coś co przynosiło mi sporo radości z pracy, którą robię. Szefostwo było ze mnie bardzo zadowolone, projekty budowlane były gotowe zawsze na czas i z niespotykaną dokładnością. Nie są to moje słowa a właśnie ich. Mogłam być z siebie taka dumna. Nareszcie udowodniłam tym wszystkim, którzy mnie oceniali na co mnie w efekcie stać. I nie tylko oni byli tym zdziwieni, ja sama nie mogłam wyjść podziwu, że wszystko ułożyło mi tak pozytywnie. Mam skrytą nadzieję na nagrodę za to wszystko co robię dla firmy. Tylko ciągle się dziwię: czemu nie mogło być tak z samego startu?

3maj