Adwokat Warszawa

Autor: admin dnia 9 sierpnia 2010

Policja weszła do mojej warszawskiej willi zupełnie bezpodstawnie, nie okazała żadnych stosownych dokumentów, tak jak chociażby na filmach, jakiś nakaz, czy cokolwiek. Nie pokazali nic! Po prostu weszli, a raczej wbiegli lekkim truchtem, na głowach mieli czarne kominiarki, w dłoniach krótkie karabiny maszynowe. W twarz strzelili mi gazem pieprzowym, podcieli nogi w kolanach i jednoznacznym wrzaskiem oznajmili: „gleba, na glebę gnoju”. Skuli mnie kajdankami, mym zdaniem bez żadnego poszanowania prawa – nawet nikt nie wygłosił słynnej hollywoodzkiej formułki, w stylu „masz prawo milczeć” czy coś takiego. Warszawa to jednak chore miasto, a Polska to jednak kraj bezprawia. Na komisariacie dano mi prawo do wpisania jednej frazy w wyszukiwarce, i oczywiście tą frazą były słowa Adwokat Warszawa – potrzebowałem przecież teraz dobrego papugi, który wyciągnąłby mnie z tego bagna. Wszedłem na stronę kancelarii, która wydała mi się najbardziej sensowna pod względem opisu, które wyszukiwarka wypluła z siebie. Napisałem maila, prawnik odpowiedział w tempie błyskawicznym, że już do mnie jedzie i że kosztować mnie to będzie pięćdziesiąt średnik krajowych. Przyjechał, pogadaliśmy, dał mi paczkę fajek i powiedział: prawo jest z nami.

9sie